stajemy na swiatlach. trzyma dlon na skrzyni biegow, wzrok utkwiony ma gdzies daleko. ostatni raz patrze na osobe obok mnie, ostatni raz lapie za reke. i kiedy mam juz pewnosc, ze nic nie zostanie powiedziane, wysiadam. zielone swiatlo. odjezdza.
ide potem chwile sam, nie licze juz mijanych latarni. patrze pod siebie. po kilku minutach slysze zatrzymujacy sie przy chodniku samochod, widze twarz znajoma z imprezy.
- podwiezc cie? - usmiecha sie szczerze.
chyba tak. chociaz i tak juz wiem, ze to tez dlugo nie potrwa.
wsiadam.
---
powinno sie kims zachwycac codziennie. gdy to sie konczy, pozostaje tylko wysiasc na swiatlach.
Devious Comments
zgorzknieć
tyle
--
ahh... bollocks!
--
.' you know you love me '.
[link] & [link]
Previous PageNext Page